5 najpopularniejszych mitów psychologii pozytywnej

9 marca 2020
5 najpopularniejszych mitów psychologii pozytywnej

Psychologia pozytywna z roku na rok staje się coraz popularniejsza. To dobrze i źle. Dobrze, bo nawet samo czytanie o psychologii pozytywnej może poprawić poziom szczęścia. To dobrze, bo upowszechnianie wiedzy o tym, jak dbać o własny dobrostan psychiczny sprawia, że wiesz jak to robić. To dobrze, bo zwiększa świadomość, że warto.

To źle, bo jak grzyby po deszczu, wyrastają całe masy pseudoguru, którzy mówią Ci jak żyć. Z autora filmiku “jesteś zwycięzcą” będziesz się śmiać. Ale czasem bardzo trudno odróżnić ziarno od plew. Dlatego przedstawiam najpopularniejsze, szkodliwe mity na temat psychologii pozytywnej. Gdy spotkasz się z którymś z nich, będziesz wiedzieć, żeby traktować autora z przymrużeniem oka a o swoje szczęście zabiegać gdzie indziej.

Co zyskasz dzięki przeczytaniu tego tekstu?
dowiesz się, jakie są najczęstsze błędy osób, które rozpoczynają swoją przygodę z psychologią pozytywną i dzięki temu ich unikniesz
poznasz skuteczne alternatywy do działania
dowiesz się, od czego zależy i od czego nie zależy Twoje szczęście – i będziesz wiedzieć, na czym się skupić

MIT 1: Szczęście trzeba odnaleźć
FAKT: Szczęście jest w Tobie

Co mówi ten mit? Brakuje nam szczęścia dlatego, że (jeszcze) nie odnaleźliśmy tego, co przyniesie nam to szczęście. Ono gdzieś tam jest, trzeba się tylko uzbroić w cierpliwość i czekać aż nadejdzie. Często pojawia się: “osiągnę szczęście jeśli tylko (spotkam miłość swojego życia/ znajdę wymarzoną pracę/ zamieszkam w domku z ogródkiem/ wygram w totka itd.)”. 

Przypomnij sobie bardzo pozytywne wydarzenie ze swojej przeszłości. Coś, co zawsze było Twoim marzeniem i długotrwałym dążeniem. I w końcu – udało się! Pamiętasz te chwile radości? Pamiętasz, jak bardzo Cię to uszczęśliwiło? Jasne, że tak! A pamiętasz, jak długo utrzymał się ten stan? Niestety, takie pozytywne chwile, zależne od okoliczności zewnętrznych są przemijające i mają bardzo niewielki wpływ na poziom szczęścia – około 10%.

Przeczytaj też: Dlaczego wygrana w totka nie da Ci szczęścia?

Natomiast trwałym i skutecznym podnoszeniem poziomu dobrostanu psychicznego zajmuje się psychologia pozytywna i skupia się na tym, co zależy bezpośrednio od nas. Szczęście nie czeka na nas gdzieś daleko, aż je znajdziemy. Ono jest w nas – w naszych decyzjach, wyborach, emocjach.

Chcesz osiągnąć szczęście? Nie biegaj po łące w poszukiwaniu 4-listnej koniczyny. Ze zwykłej, 3-listnej stwórz swoje własne szczęście.

Od czego zależy poczucie szczęścia?


MIT 2: Szczęście się ma, albo się go nie ma
FAKT: Każdy może stworzyć swoje szczęście

Mit, który mówi, że można urodzić się pod “szczęśliwą gwiazdą”, mieć pozytywne nastawienie do życia albo być pechowcem i odziedziczyć ponury charakter. Trudno się z nim walczy dlatego, że to połowicznie prawda – poziom szczęścia jest bardzo silnie (w 50%) uwarunkowany przez geny. To pewna norma, którą odziedziczyliśmy i jest ona niezmienna. Co jednak nie oznacza, że nic nie da się zrobić. W końcu mamy do dyspozycji pozostałe 40%. To mało? Pomyśl, że waga ciała aż w 90% jest uwarunkowana genetycznie, a przecież możemy ją w dużym stopniu modyfikować.

Genów nie zmienisz, ale one ujawnią się wtedy, gdy stworzysz im do tego odpowiednie warunki. Tak jak ziarenko, które bez pielęgnacji zmarnieje lub zamieni się w piękną roślinę tylko wtedy, gdy przygotujesz mu odpowiednią żyzną glebę, wodę, nawóz. Te odpowiednie warunki, to Twoje świadome, celowe działania i wybory.

Przeczytaj też: Z czego składa się szczęście? 5 filarów dobrego życia


MIT 3: Jeśli bardzo czegoś chcesz, wszystko jest możliwe
FAKT: Jeśli czegoś bardzo chcesz, wiele możesz osiągnąć

Stwierdzenia zawierające słowa definitywne, takie jak “zawsze”, “nigdy”, “wszystko”, “każdy”, rzadko są prawdziwe. Jeśli bardzo czegoś chcesz, wiele jest możliwe. Ale nie wszystko. Prawda jest taka, że jeśli masz jasno wyznaczony cel i robisz naprawdę wiele, by spełnić swoje plany, masz dużą szansę powodzenia. Nie zawsze i nie wszystko zależy od Ciebie. Czasem potrzebujesz łutu szczęścia, czasem musisz znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. A czasem, z różnych powodów, niezależnych od Ciebie, nie masz szans osiągnąć swojego celu. Czy to oznacza, że trzeba się poddać? Może wystarczy odrobinę zmienić swój cel?

Bartek od dzieciństwa marzył, by zostać piłkarzem. Każdą wolną chwilę spędzał z kolegami na podwórku, kopiąc piłkę. Wieczorami przesiadywał przed telewizorem, oglądając rozgrywki piłkarskie, a w weekendy wyciągał ojca na mecze lokalnej drużyny. Uwielbiał grać w “nogę”, ale jeszcze bardziej uwielbiał atmosferę meczu i emocje, jakie się z nim wiązały. Wiedział, że w przyszłości zostanie piłkarzem. W pierwszych latach podstawówki okazało się, że Bartek ma problemy ze stopą, które wykluczają jego marzenia. Przedefiniował swoje marzenia. W dorosłym życiu został dziennikarzem sportowym. Jego praca polega na śledzeniu rozgrywek sportowych, rozmowach z piłkarzami, oglądaniu meczy. Tak jak chciał w dzieciństwie. Tylko odrobinę inaczej.

Mnie powiedzenie “wszystko jest możliwe” bardzo drażni. Jest nieprawdziwe, napawa hurraoptymizmem, który wprowadza w błąd. Wiele rzeczy jest możliwych. Część z nich – warta wysiłku, który z ich osiągnięciem się wiąże. Ale to nieprawda, że jeśli będziesz w to głęboko wierzyć, wszystko zawsze i wszędzie Ci się uda.

Kluczowe są trzy kwestie.

Po pierwsze Twoja sprawczość.
Jedynie Twoje działania mogą przybliżyć Cię do Twojego celu. Jeśli chcesz zdobyć wymarzoną pracę, nauczyć się hiszpańskiego, wyjechać na wakacje do Australii możesz oczywiście obrać strategię leżenia na kanapie i liczyć na cud. Ale kiedy ostatni raz zdarzyło Cię się zobaczyć cud? To Twoje zaangażowanie i Twoja, często ciężka praca, sprawi, że osiągniesz swoje zamierzenia.

Jeśli cel jest trudny, dalekosiężny, skomplikowany, czeka Cię dużo pracy, porażki po drodze. O tym guru pop-psychologii nie wspominają, bo to już nie wyzwala takiej fajnej, pozytywnej motywacji (która, jak pokazują badania, bardziej szkodzi niż pomaga). Z taką wiedzą nie czujesz się aż tak dobrze. Pytanie, czy wolisz się przez chwilę czuć dobrze, czy osiągać długoterminowe zadowolenie?

Po drugie realność celu.
Jeśli – jak ja – nie masz dobrego głosu, masz małe szanse zostać sławną wokalistką. Jeśli jesteś po trzydziestce, raczej nie dołączysz już do Moscow City Ballet, bo tamtejsi tancerze ćwiczą od 5 roku życia. Ale może założysz zespół ze znajomymi i będziesz tańczyć na lokalnych imprezach? Twoje cele powinny być ambitne (bo dzięki temu dadzą Ci satysfakcję) ale realne.

Po trzeciewybór celu, na którym Ci zależy.
Łatwo postawić sobie 30 zadań – rzeczy, które chcesz zrobić w życiu. Chcesz zdrowo się odżywiać, biegać 4x w tygodniu, mieć bogate życie towarzyskie, dawać z siebie w pracy 120%, chodzić na hiszpański 3x w tygodniu, spędzać dużo czasu z rodziną, pielęgnować pasje? Na wszystko nie wystarczy Ci czasu, energii, motywacji. Dlatego szalenie ważne, by już na początku umieć rezygnować z tych postanowień, które są dla Ciebie mniej istotne. Uwaga! Na przestrzeni życia priorytety się zmieniają. I nie ma w tym nic złego! A nawet więcej, to bardzo dobrze, jeśli od czasu do czasu odpowiesz sobie na pytanie, do czego naprawdę chcesz dążyć i czemu na obecnym etapie życia chcesz się poświęcić.


MIT 4: Cele i marzenia spełniają się za sprawą wizualizowania i afirmacji
FAKT: Cele i marzenia spełniają się za sprawą działania

Klasyczny już filmik na Youtubie “Jesteś zwycięzcą” jest najlepszym antyprzykładem. Pokazuje, że taki sposób podejścia do tematu po prostu nie działa.

Hasło “wizualizuj swoje cele/ marzenia” stało się ostatnio bardzo modne. To najlepsza droga do sukcesu według wielu pseudocoachów. Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej prozaiczna i brutalna – chcesz osiągnąć sukces? Weź się do roboty 😉

A czy wizualizacje i afirmacje mogą Ci w tym pomóc, czy raczej zaszkodzą? Odpowiem jak każdy psycholog: “to zależy” 🙂 W ściśle określonych sytuacjach, odpowiednio użyte, wizualizacje mogą pomóc osiągnąć Ci Twoje cele.

Ale nie skupiaj się teraz na wizualizacjach. Pamiętaj, że to działanie jest najważniejsze. Jeśli będziesz sobie codziennie rano przed lustrem powtarzać, że masz dużą pewność siebie, niewiele Ci to pomoże, jeśli nie pójdą za tym czyny. Ważniejsze, by choć na chwilę zabrać głos na firmowym zebraniu, niż przez miesiąc przekonywać o tym samego siebie.

Istotne jest to, że lepiej wizualizować drogę do sukcesu, niż sam sukces. To kolejny, często popełniany błąd. Wyobrażanie sobie momentu sukcesu jest przyjemniejsze, ale zmniejsza motywację do działania. Leżąc na kanapie i wyobrażając sobie, że jestem 10 kg mniejsza, z przyjemnością sięgnęłabym po kolejną kostkę czekolady. Istotne, by wyobrażać sobie drogę do celu – czyli wizualizacja przygotowywania fit sałatek do pracy czy treningów na siłowni.


MIT 5: Psychologia pozytywna to pozytywne myślenie, pozytywne emocje i brak negatywności.
FAKT: Nieprzyjemne emocje są ważną i potrzebną częścią naszego życia

W życiu każdego z nas zdarzają się sytuacje, w których stosujemy strategię “dobrej miny do złej gry”. Na przykład, gdy masz gorszy dzień, ale ważne spotkanie z klientem, chcesz zachować profesjonalizm dlatego przyklejasz sobie firmowy uśmiech numer 5. I nie ma w tym nic złego. Takie krótkoterminowe, zależne od kontekstu udawanie przed światem, jest dobrym, zdrowym podejściem. 

Są jednak pseudospecjaliści, którzy twierdzą, że wmawianie sobie i światu, że zawsze jest lepiej niż rzeczywiście jest, docelowo poskutkuje tym, że… będzie lepiej. I to niestety bardzo szkodliwe myślenie. Dlaczego?

Po pierwsze – tracisz kontakt z sobą, ze swoimi emocjami i ze swoją rzeczywistością. Jeśli nie cierpisz swojej ciężkiej, słabo opłacanej i mało satysfakcjonującej pracy, to nie udawaj, że jest dobrze. Spójrz prawdzie w oczy i tylko dzięki temu będziesz mieć motywację, by coś (np. tę pracę) zmienić. A to może wyjść Ci na dobre 🙂

Po drugie – na udawaniu nie zbudujesz trwałych, prawdziwych relacji z najbliższymi, udając coś, co nie ma miejsca. Tylko szczerość pozwoli Ci na prawdziwy kontakt – nie tylko ze sobą, ale również z innymi.

Po trzecie – unikanie negatywnych emocji jest niezdrowe. Emocje, to najlepsza rzecz, jaką otrzymaliśmy od natury. Wszystkie są nam potrzebne – przyjemne, kojarzone ze szczęściem, np. radość, ale jeszcze bardziej potrzebne są te pozwalające przetrwać, nieprzyjemne. Strach, złość, wstręt, smutek… Prawdziwe szczęście to stan, w którym pojawia się nie tylko radość, jest również miejsce na mniej przyjemne emocje. To nie ich brak, ale odpowiednia proporcja między pozytywnymi a negatywnymi sprawiają, że możemy odczuwać “dobre życie”.

Po czwarte – emocje kojarzone ze szczęściem – radość, ekscytacja itd – są nie tylko pozytywne, ale również intensywne. W konsekwencji długotrwałego odczuwania ich (i tylko ich) szybko narazilibyśmy nasz organizm na wyczerpanie i stres.

Po piątepsychologia pozytywna to nie jest myślenie pozytywne. To chyba najbardziej rozpowszechniony i szkodliwy mit. Różowe okulary, niezważanie na trudności i problemy w dłuższej perspektywie doprowadzą jedynie do… trudności i problemów.

Powiedzmy to sobie jasno – lepiej być optymistą niż pesymistą. Jednak długotrwałe szczęście pisane jest tym, którzy na 10-stopniowej skali szczęścia zdobędą 7-9 punktów. Osiągnięcie 10 jest nie tylko skrajnie trudne, ale również niekorzystne. Przestajesz zauważać problemy lub stawiać im czoła, a przez to możesz nie osiągnąć długotrwałych celów powiązanych z Twoim dobrym życiem.

Przeczytaj też: Jak odczuwać pozytywne emocje? 4 skuteczne sposoby

To bardzo dobrze, że czasem masz gorszy dzień, czujesz trudne emocje, nie myślisz pozytywnie. I zupełnie nie szkodzi w osiągnięciu trwałego dobrostanu psychicznego.

5 największych mitów psychologii pozytywnej

Źródło:

Lyubomirsky, S. (2011), Wybierz szczęście. Naukowe metody budowania życia, jakiego pragniesz, Warszawa: Wydawnictwo Laurum.

Kucharewicz, I. (2015), Co z tym szczęściem? Psychologia pozytywna w praktyce, Warszawa: Wydawnictwo Samo sendo.

Możesz także polubić:

2 komentarze

  • Reply Mateusz Majchrzak 28 kwietnia 2020 at 17:09

    Bardzo dobrze napisany tekst! Trafia w samo sedno tematyki myślenia. Faktem jest, że nie da się patrzeć na życie wyłącznie przez pryzmat tak zwanych „różowych okularów”. Trzeba widzieć różne barwy. Świetnie zostało zaakcentowane, że swoje miejsce powinny mieć też emocje nieprzyjemne.

    • Reply Ania 28 kwietnia 2020 at 17:17

      Myślę, że to jest właśnie ta najważniejsza rzecz w nauce o szczęściu – emocje negatywne jako naturalna rzecz, której nie powinno się wypierać. Dzięki Mateusz 🙂

    Zostaw komentarz